poniedziałek, 20 stycznia 2014

Rozdział 2 - Wolność to przeszłość

Rozdział 2

Rebecca na prezydenta. No kto by pomyślał, że ja mogę się tak zdenerwać. I jeszcze te rozbicie. Peeta również wpada w wściekłość. Zdziwiłam się, dlatego że on robi to tylko w sprawach poważnych.
Najgorsze jest to, że doszło do zamordowania Perry. Oczywiście nie oskarżają o to innych kandydatów, tylko przypadkowych terrorystów.
Lecimy helikopterem. Jest zimno i nieprzyjemnie. Atmosfera w pojeździe z resztą też. Peeta patrzy w przestrzeń i czasem tylko zerka na mnie. Dawno się nie uśmiechał. Myślę, że tylko on widzi te wszystkie okropne skutki wyborów. Ja wolę o tym nie myśleć. Ludzie obok nas tylko wpatrują się w nas. Ciekawe co sobie myślą w związku z wyborami. Może byli za Paylor i teraz nie wiedzą co ze sobą zrobić. Zwłaszcza że są bardzo ubodzy.
Dolatujemy do drugiego dystryktu. Tu też pada i wszędzie krąży niemiła atmosfera. W oddali widać kilku strażnikòw. Jednego z nich pamiętam. Był bardzo blisko z Paylor, ale tylko jako przyjaciele. Przecież miała męża i córkę. Przygląda się nam jakby chciał nawiązać kontakt wzrokowy. Gdy nasze spojrzenia się nachodzą, prosi mnie o przyjście. Zostawiam Peet'ę, żeby znalazł nasz bagaż, a sama idę szybkim krokiem do strażnika. Z tego co wiem nazywał się Greecee. Dziwne imię jak na mieszkańca Panem, ale to nie jego wina.
Witamy się, a on daje mi tylko kawałek papieru. Chce, żebym go odczytała w tej chwili, bo też jest ciekaw co jest zapisane. Wyprostowuję go i czytam...

'Jeśli nie zgineliście w katastrofie samolotu... to macie się trzymać do końca. Liczę na was.'
Perry Paylor

3 komentarze:

  1. Wspaniały rozdział <3 Cieszę się, że tak szybko dodałaś :D Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział *_*
    Szpileczka :*

    OdpowiedzUsuń
  2. przepięknie naprawdę bardzo mi się podobał

    OdpowiedzUsuń